TenTen Lyrics by Malik Montana
Ej, co się prujesz ogrze
To, że gruby nie znaczy, że wyglądasz groźnie
Dwie chihuahua’y masz i wąskie spodnie
Spójrz na siebie, dlatego obrzydziłeś mi Moncler
My autografy, a wy paragrafy
Nie mów o nas, że buraki – raczej ananasy
*** poppin’, z niej się leje jak z buraty
Bursztyn przyjechał i to kurwa nie z Juraty
Szukasz dziewicy – to śmieszy
Tu się nie da nie nie krzyżować tych mieczy
Spalił się zeszyt, no to nie ma już na zeszyt
Sram na te media, oślepłem od flashy
Uuu, Kazek to jest liga
Obsrana dupa, a złapałeś tylko hita
Kazek to jest liga, jeden hit w autobusie tulisz się do kasownika