Na Noc Lyrics by Malik Montana
Mówi “zostań na noc”, ona chce się pieprzyć
Żeby jej nogi się trzęsły, “mocniej” krzyczy, boję się, że złamie jej plecy
Mówi “zostań na noc”, ona chce się pieprzyć
Żeby jej nogi się trzęsły, “mocniej” krzyczy, boję się, że złamie jej plecy
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Public enemy, na celowniku jak Kennedy
Nie zobaczysz mnie w TVP, nie zobaczysz w MTV
MVP – ona go szuka, ja jestem nim
Może to jej urok, może Maybelline
Gładka jak lustro, widzę siebie w nim
Tamci raperzy – proszę nie wierz im
Ja jestem w niej, ale jebie ich
Day-Date [?] niebieski
Polski rap, hajs niemiecki
Bakarat, łańcuch błyszczy jak żyrandol, szlif to emerald
Dziesięć aut, karawana – wjazd na miasto jak u premiera
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Mówi “zostań na noc”, ona chce się pieprzyć
Żeby jej nogi się trzęsły, “mocniej” krzyczy, boję się, że złamie jej plecy
Mówi “zostań na noc”, ona chce się pieprzyć
Żeby jej nogi się trzęsły, “mocniej” krzyczy, boję się, że złamie jej plecy
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Ona chce się pieprzyć, wchodzę, nie pytam czy mogę
Cardio z nią, nie chodzę na jogę, [?]
Jak Diho daję Ci ugodę, zgoda jak sam będę chciał zgodę
Leci z ręki, ja łapię nogi, lubi za gardło, nie chce za dłonie
Ciągle paranoje, kodeina mieli w głowie
4k za dobę, a zasypiam na balkonie
Kiedy już nie może, to podsyła mi znajome
Jak wróci na sofę, wiesz, że nie myśli o Tobie
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę
Z zakupami siatki pełne, wszystko nowe, zrywam metkę